Czy kiedyś naprawdę było łatwiej być mamą?
Usłyszałam całkiem niedawno siedząc w poczekalni do lekarza. Do gabinetu obok czekała mama z córką. Dziewczynka miała około 3 lat.
Ku niezadowoleniu innych nie siedziała „grzecznie” na krześle tylko chodziła to tu, to tam. W pewnym momencie, mama dziewczynki poprosiła, aby córka przyszła do niej i spokojnie poczekała na wizytę. Cóż, dziewczynka miała inną koncepcję na oczekiwanie na swoją kolej.
Mama ruszyła więc, by ją przyprowadzić. Mała z dźwięcznym śmiechem uciekała. A gdy została „schwytana”, wydała z siebie dziki, dłuuugi wrzask..
W tym momencie w przychodni pojawiła się starsza pani, która od progu zaczęła krzyczeć: „Co za wrzask! Jakie niewychowane dziecko! Kiedyś to matka wiedziała jak sobie z dzieckiem poradzić. Dała w d..ę i był spokój!”
Współczesne macierzyństwo pod presją czasu i oczekiwań
To zdarzenie skłoniło mnie do napisania tego tekstu. O kryzysie współczesnej Matki Polki. A także o tym, jak bardzo współczesne macierzyństwo różni się od tego sprzed lat. Czy rzeczywiście świat był kiedyś prostszy?
A czy dzisiejszy człowiek trapi się pytaniami „Kim jestem?”, „Po co żyję?”, „Jaki sens ma moje istnienie?”? A może nadal nie potrafi poradzić sobie z utratą bliskiej osoby?
Dziś do tego dochodzą nowe stresory: kredyty, wojny, presja w pracy, hejt, podziały społeczne. To wszystko wgryza się w nasz mikroświat z każdej strony – z gazet, ekranów, powiadomień.
A przecież współczesna kobieta i matka oprócz rodziny ma jeszcze pracę, zobowiązania i choćby odrobinę marzeń – o pasji czy po prostu o chwili świętego spokoju.
Macierzyństwo to nie tylko ciepłe, wystylizowane kadry z Instagrama. To często życie w trybie przetrwania – pod ciągłą presją oczekiwań i ocen.
Matka Polka w nowej rzeczywistości
W takim świecie funkcjonuje dziś współczesna mama. Kobieta, która – jak słynna postać z „Czterdziestolatka” – żadnej pracy się nie boi. Ale czy naprawdę wszystko udźwignie?
Kryzys, którego nie widać w mediach
Kryzys macierzyństwa nie trafia na nagłówki portali. Nie zobaczysz go na żółtym pasku w telewizji.
A jednak – jest. Cichy lokator duszy wielu kobiet. Przemęczenie, frustracja, wyrzuty sumienia. Wyczerpanie, które nie przebija się przez medialny szum.
Dziecko miało być grzeczne. Mama miała być spokojna.
Główne wyzwanie współczesnej mamy? Wychować dziecko na dorosłego, który odniesie sukces. A wcześniej być mamą „grzecznego” dziecka, które robi to, co mu się każe.
A rzeczywistość? Chaos, zmęczenie i wyrzuty sumienia
Często jednak rzeczywistość jest inna: plac zabaw, krzyk, upór, spojrzenia innych mam.
Wracasz zziajana z dzieckiem pod pachą, a w głowie masz listę rzeczy do zrobienia w domu. A przecież współczesne macierzyństwo to nie bieg z przeszkodami.
Samotność w tłumie
Szukają więc pomocy w internecie. W grupach dla mam, na forach, w mediach społecznościowych. I czasem… trafiają na mur.
Oceny. Etykietki. Rady zaczynające się od „Bo Ty…”. Zamiast ulgi dostajesz jeszcze więcej poczucia winy.
W kościele, przychodni, sklepie – zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że Twoje dziecko jest „niewychowane”, a Ty „niekonsekwentna”. I znów zostajesz sama…
Opinia publiczna nie aprobuje innych, niż powszechne, od lat stosowane metody wychowywania dzieci. Uwielbia za to oceniać i pouczać. Przede wszystkim matkę.
Media społecznościowe i iluzja doskonałości
Internet pokazuje ci obraz idealnego macierzyństwa. Wypoczęta, uśmiechnięta mama, grzeczne dziecko, posprzątany dom. A u Ciebie?
Dziecko wali pięściami w drzwi łazienki, gdy tylko pójdziesz siku. Jesz na stojąco lub w biegu i nawet „pokochałaś” smak zimnej kawy.
Zaczynasz myśleć, że z Tobą jest coś nie tak. Że nie ogarniasz i jesteś złą mamą. Ale to nieprawda. To tylko ciężar współczesnego macierzyństwa.
Dlaczego tak trudno być dziś mamą?
Niektóre mamy znajdą rozwiązania. Inne się załamią. Przestaną cieszyć się macierzyństwem. Będą chciały po prostu przetrwać. Dzień po dniu…
Bo nikt im nie powiedział, że…
Zmiana to proces. Nie ma uniwersalnej metody na wszystko. Dzieci się różnią. Rodziny też. A zmiana w zachowaniu to nie katar, który przejdzie po siedmiu dniach stosowania uniwersalnych kropli do nosa.
Nie jesteśmy komputerami, którym można wydać komendę i zadanie zostanie wykonane. Jesteśmy ludźmi. Złożonymi. Z emocjami. I z granicami.
We współczesnym macierzyństwie brakuje przestrzeni na akceptację błędów. Na zrozumienie, że zmiana to proces i bycie w drodze. A nie spektakularne efekty.
A gdyby tak… inaczej?
Wyjaśnić kobiecie, jak przebiegają etapy rozwoju dziecka. Co może, a czego nie w danym wieku. Powiedzieć o neuronach lustrzanych. O korze nowej i strefach regulacji. A także o tym, że emocje nie są złe. Że zmęczenie nie świadczy o poraże. A współczesne macierzyństwo wymaga czasu, zrozumienia i łagodności.
IQ vs EQ: czego naprawdę potrzebujemy?
W świecie, gdzie liczy się IQ i sukces, brakuje miejsca na emocje. Na empatię i edukację emocjonalną. Nikt nie uczy, jak słuchać siebie i dziecka. Jak rozpoznawać emocje.
Czy bycie konsekwentną na siłę jest dobre? Gdy każda komórka kobiecego ciała krzyczy z bólu i poczucia winy, bo chce być konsekwentna, ale dociera do niej, że wykrzyczane w złości słowa były nieadekwatne do sytuacji, do zachowania dziecka?
A gdyby tak sprawić, by kobieta nauczyła się rozpoznawać emocje, rozumieć i wykorzystywać to, co chcą jej przekazać? Czy byłoby łatwiej? A może rodzicielstwo byłoby przyjemniejsze?
„Nie wiem…” i pustka…
Czasem czujesz się bezsilna. Bezradna. Sytuacja, w której tkwisz, wydaje się bez wyjścia.
Jedyna odpowiedź, jaka pojawia się w głowie, to: „Nie wiem”. Odmieniane przez wszystkie przypadki, liczby i rodzaje.
Czy kiedyś było łatwiej?
Każda epoka miała swoje wyzwania. Kiedyś rodzice mieli dużo większy autorytet dla dzieci. Nie wypracowany, ale należny. Była jedna metoda wychowawcza i nikt nie zastanawiał się czy jest ona dobra, czy wymaga udoskonalenia. Panowała ogólna akceptacja wobec autorytarnej roli rodzica.
A jak jest dziś?
Dziś mamy wybór – ale i odpowiedzialność za relację.
Coraz częściej mówi się o zrozumieniu, szacunku, wspólnym budowaniu. Nie o byciu ponad dzieckiem – ale z nim.
To wymaga od rodzica ogromnej pracy. Czasu. Refleksji. Cierpliwości… Tego, czego tak często w codziennym pędzie brakuje.
Bo dzisiaj to rodzic szuka, uczy się, analizuje. Nie dziecko.
Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o obecność…
Nie musisz być idealna.
Wystarczy, że się zatrzymasz. Przy sobie. Przy dziecku.
Bo w macierzyństwie nie chodzi o to, by robić wszystko „dobrze”.
Chodzi o to, by być. Naprawdę być.
Małgosia
🎲 A jeśli szukasz prostego i pięknego sposobu, by wejść w świat dziecka…
…sięgnij po grę „Zgrana rodzinka”, którą stworzyłam właśnie z myślą o takich momentach. To nie jest zwykła gra planszowa – to narzędzie do budowania relacji. Pomaga rozmawiać, zadawać pytania, śmiać się i odkrywać siebie nawzajem – bez napięcia i ocen.
[Kliknij TUTAJ, aby poznać grę]

Pomagam kobietom lepiej radzić sobie ze stresem i emocjami, nabrać pewności siebie i czuć się dobrze ze sobą i innymi - bez lęku i presji
Znajdziesz mnie: