O mnie - Małgorzata Łuczkowska

Cześć :)

Nazywam się Małgorzata Łuczkowska. Uczę jak stać się  Mistrzynią Emocji.

Po co?

Jakiś czas temu odkryłam, że emocje są fundamentem wszystkiego. Jeśli potrafisz je nazwać, okazać, regulować to jesteś Mistrzynią w czymkolwiek czego nie dotkniesz. Nie wierzysz? Sprawdź ;)

Kiedy najczęściej złościsz się na dziecko?

Czy nie wtedy, gdy sama już jesteś podminowana z innego powodu i kiedy ułożysz sobie w głowie plan, a on nie działa z braku współpracy lub wykonywania poleceń że strony dziecka... Albo wtedy gdy sama jesteś zmęczona, sfrustrowana, zła sama na siebie i nie umiesz sobie poradzić z własnymi emocjami...

Widzisz. Fundamentem są tutaj emocje ;)

Chcę moją wiedzą podzielić się z Tobą. Po to, abyś potrafiła ogarnąć te wszystkie niefajne emocje, które skrywają się w zaułkach Twojej duszy. Rozprawiła się z lękiem, który powstrzymuje Cię przed działaniem. Stresem, który sprawia, że odechciewa Ci się wszystkiego. I z Twoją samooceną, która skutecznie podcina Ci skrzydła.

Opieram się na sprawdzonych metodach i informacjach, które mają potwierdzenie w nauce i w badaniach. Pewnie dlatego, że lubię fakty, a nie „wróżenie z fusów”.

Kim jestem?

Prywatnie jestem mamą nastolatka. Uwielbiam się uśmiechać. Uporczywie poszukuję Dobrej Strony Mocy w trudnych sytuacjach. Taka optymistka. To sprawia, że szybko się podnoszę po upadku i z ufnością idę dalej. Leczę się z perfekcjonizmu :) Jestem zafascynowana ludzkimi umysłem. Ma on niesamowitą moc, jednak nagminnie jest przez nas zaniedbywany. W naszym mózgu kryją się odpowiedzi na to, by być Mistrzynią Emocji i nie tylko nią.  A ja pomagam Ci dostać się do tych skrupulatnie ukrytych informacji. Bo gdy już będziesz Mistrzynią Emocji, to zobaczysz, że zdecydowanie łatwiej  jest dogadać się z dzieckiem, ba zauważysz, że częściej współpracuje z Tobą. Poza tym, nie będziesz dawała wciągać się w destrukcyjne myśli. Poradzisz sobie z lękiem, wstydem czy poczuciem winy, tak by Cię nie zatrzymywały.

Zawodowo jestem akredytowanym coachem kryzysowym™ Polskiego Towarzystwa Interwencji i Coachingu Kryzysowego. Ekspertem Pozytywnej Psychologii Kryzysu. 

Zafascynowała mnie tematyka kryzysów, gdy  dowiedziałam się, że kryzys to nie tylko dramatyczna sytuacja bez wyjścia, którą najczęściej widzimy w filmach. Kryzys może i niestety dotyka większość ludzi. Czasem jest to takie lekkie „uwieranie”. Czujesz, że coś z Tobą jest nie tak. Myślisz i zachowujesz się inaczej, niż zazwyczaj. Sama siebie nie poznajesz.  Nie możesz wręcz uwierzyć, w to, co robisz i mówisz. To Twoje inne zachowanie, może wynikać z dużego stresu, lęku, obaw. Z ciągłego zamartwiania się o przyszłość lub rozpamiętywania przeszłości. Snucia czarnych scenariuszy. I myślenia o sobie jako całkowicie beznadziejnej.

Poza tym, nawet jeśli przeżywasz sytuację kryzysową w mniejszym lub większym stopniu, dobra wiadomość jest taka, że kryzys ma również Jasną Stronę Mocy. I możesz stać się silniejsza, jeśli z tego skorzystasz. Wiem, bo sprawdziłam na sobie. I śmiało mogę powiedzieć DZIAŁA i to jeszcze jak.

Moja historia


Moja historia rozpoczęła się 14 lat temu, gdy na świat przyszedł mój syn. Wiedziałam wtedy, że chcę stworzyć z nim tą szczególną więź, trwającą lata. Chcę by czuł, że jestem. Zawsze. Bez względu na okoliczności. Chcę nauczyć go jak żyć w dorosłym świecie. Jak budować własne poczucie wartości i samoocenę. Coś czego mi zabrakło, gdy byłam dzieckiem.  Jak podążać za marzeniami, choćby najbardziej dziwnymi. I że „Nie” to pełne zdanie, nie wywołujące poczucia winy.

Wiedziałam wówczas jedno. Żeby to osiągnąć, trzeba dać czas. Mój własny. Niezwykle cenny, w ilości deficytowej, gdyż pracowałam wtedy w korporacji na wysokim stanowisku menedżerskim. Chciałam relacji, a jej zbudowanie wymaga czasu. Nie takiego wygrzebanego między mieszaniem łyżką w zupie, a rozmawianiem prze telefon. Kluczowy jest czas o bardzo dobrej jakości. Taki, w którym jestem obecna w tej jednej chwili, tu i teraz. Skupiona na tym co dzieje się między nami. Czas jest tutaj kluczowy. Fundamentalny. 

A wtedy wolnego czasu miałam „jak na lekarstwo”. A jednak. Wiedziałam, że to jest jedyna droga do tego, aby w przyszłości mój syn chciał ze mną rozmawiać o sprawach łatwych i przyjemnych, ale przede wszystkim o tych trudnych, sprawiający ból. Aby miał do mnie zaufanie. 

Nie było łatwo. Mój perfekcjonizm mnie sabotował. A to rodziło ogromną dawkę stresu. Że nie dam rady. Że mogłam inaczej, lepiej. Że znowu wybuchłam. Stąpałam wtedy po omacku, ucząc się jak być dobrą mamą. 

Dzisiaj jestem dumna, że mimo bycia dyrektorem, zbudowałam wspaniałą relację z synem. Mam w sobie spokój, gdy myślę o przyszłości. 

Ale to jeszcze nie koniec mojej opowieści….

Tak to już jest, że życie nas nie oszczędza. W pewnym momencie pojawił się w moim uporządkowanym życiu przełom. Dramatyczne tąpnięcie. Cały dotychczasowy zawodowy świat runął. Jak domek z kart.

Teraz, z perspektywy czasu,  mogę śmiało powiedzieć, że był to niezapomniany czas do… uczenia się z siebie samej. Dla jasności. To, że zajmowałam wysokie stanowisko menedżerskie nie oznaczało, że wewnętrznie jestem przekonaną o własnej skuteczności piranią. Dążącą po trupach do celu. Nic z tych rzeczy. Odkąd pamiętam moja samoocena nie należała do wysokich, a wtedy była dramatycznie niska. Dosłownie krok od katastrofy.

Zaczęłam walczyć. Przekopałam się przez morze książek, blogów, postów, artykułów, e-booków, podcastów polskich i zagranicznych autorów. Wiele godzin spędziłam na oglądaniu webinarów i uczestniczeniu w przeróżnych kursach online.  Wszystko po to, aby stanąć na nogi. I stanęłam.

Teraz z perspektywy czasu, gdy to piszę czuję wielką wdzięczność za to, co przeżyłam. Za to kogo spotkałam na swojej drodze. Za ten niewielki skarb wiedzy prawdziwej, skutecznej i użytecznej, którą dostałam. To zbudowało mnie silniejszą.

Ty nie musisz przechodzić podobnej drogi co ja. Nie musisz czytać tych wszystkich książek, blogów, ebooków. Słuchać podcastów czy webinarów. I zastanawiać się, co jest wartościowe a czego lepiej nie ruszać. Niestety, ale bardzo duża część dostępnych informacji była jedynie „rozwojową papką”, nie mającą potwierdzenia w niczym. Czyjeś „widzi mi się”. Straciłam wiele czasu i pieniędzy. Ale Ty możesz inaczej. Możesz ten etap poszukiwań wyraźnie przyśpieszyć. Dlatego, że ja zrobiłam to za Ciebie. Z gąszczu informacji i „sekretów” na ocalenie, wyciągnęłam to, co wartościowe i rzetelne. Sprawdziłam, także na sobie.

Opowiedziałam Ci moją historię także po to, abyś zobaczyła, że moje życie to ciągła nauka. To poszukiwanie wiedzy i jej sprawdzanie. Uważam, że  nie jest zbyt mądre zmienianie czegokolwiek, dopóki się tego nie zrozumie. Z tego względu, uparcie dążę do szukania profesjonalnej wiedzy z rzetelnych źródeł, która przyśpiesza mój rozwój:

  • jak być dobrym, ciepłym rodzicem. Nie takim, bezrefleksyjnym, który pozwala na wszystko, oby tylko mieć „święty” spokój. Dla mnie ważny był wzajemny szacunek i zrozumienie. A to ewidentnie wymaga refleksji, obserwacji, czasem zmiany perspektywy patrzenia na siebie i na dziecko. Jednak odwdzięcza się cudowną atmosferą i współpracą. 
  • jak radzić sobie z wyzwaniami, z sytuacjami, które sprawiają, że masz ochotę schować się pod kołdrą i nie wychodzić. Nikogo nie widzieć. Zniknąć…

Pomagam kobietom odkryć, że stres i frustracja mogą być Sojusznikami. Uczę je jak zamienić niszczącą energię stresu, frustracji na spokój i siłę. Dzięki czemu stajesz się taką mamą, jaką chcesz, by dziecko  Cię zapamiętało.

ZNAJDZIESZ MNIE


2018 © Małgorzata Łuczkowska